czwartek, 13 listopada 2014

Minimalizm coraz bardziej modny trend, stąd moje kontrowersyjne pytanie?

Ostatnio często słyszę, o mieszkańcach dużych miast, którzy porzucili pracę w korporacjach i zaczęli żyć minimalistycznie.  Minimalizm to w skrócie porzucenie konsumpcjonizmu i życia w rzeczywistości ciągłej sprzedaży.Minimalizm wzbudził kontrowersje i dyskusję pośród moim znajomych stąd wywiązała się dyskusja :

Czy minimalizm to:

 "Ona i On mieszkający w 50 metrowym mieszkaniu w Warszawie, cena mieszkania  400-700.000
Jedno łóżko lub materac w sypialni i komoda, nie maja tv. Sami gotują z ekologicznych produktów, czasem 1-2 razy w miesięcy zjedzą coś na mieście w eko-knajpie, unikają lub nie jedza mięsa w trosce o zwierzęta. Zakupy robią na bazarkach ze zdrową żywnością, ewentualnie w Biedronce, Utrzymują się z pisania, ewentualnie ze swojego smallbiznesu.
W wolnych chwilach biegają, spacerują i czytają książki. Nie chodzą do drogich sklepów i knajp, kupują w lumpeksach, no chyba że bieliznę i buty bo to kupują z wyższej półki. Nie maja TV. Słuchają natomiast radia i płyt z muzyką, którą kupują na allegro lub wymieniają sie w internecie. Uważają się za minimalistów.

A może jednak minimalizm to :

Ona i on około 50 r.ż. Ona dojeżdżająca 3 środkami transportu miejskiego do pracy z powodu oszczędności ale także braku możliwości utrzymania własnego auta. Ona wstaje o 5:00 aby ugotować obiad oraz kanapki mężowi i synowi do pracy i szkoły, z produktów z dyskontów dla męża i syna, wszystko robi sama - pierogi, naleśniki, kotlety Mieszkanie z TBS, czynsz i opłaty, które pochłaniają  prawie całą pensję. Meble najtańsze lub używane po rodzicach. Pokój dla dziecka z łóżkiem, biurkiem i komputerem. Ona kupuje jedzenie w dyskontach, ubiera się w ciuchlandach albo dostaje ubrania po znajomych. Jedzą mięso, z powodów prozaicznych, czyli braku pomysłu na zastępowanie mięsa jarzynami, zwyczajnego niechcenia się, robienia tego co się zna z domu  - czyli kotlety mielone. On pracuję fizycznie na produkcji od października do marca w temperaturze na hali 13-15 stopni. Nie dał rady być na diecie wegetariańskiej mimo sympatii do zwierząt. Oboje mają  duża nadwagę nie tyle  z obżerania się ale z tzw. władowania w siebie od 19-21  dwóch  zaległych posiłków, których nie mogli zjeść w pracy bo nie mają zaplecza kuchennego w swoich pracach. Oboje po pracy i doniesieniu zakupów z dyskontu nie maja siły na hobby. Ona po pracy pomaga chorej ciotce, a on maluje i robi drobne remonty aby móc opłacić swój dojazd do fabryki  (na odludziu) rozklekociałym fiatem punto. Nie wyjeżdżają na wczasy, odkładają na "czarną godzinę" , bo kilka lat wcześniej oboje naraz stracili pracę i nie mieli co jeść. Cierpią na minimalizm praktyczny.

A może to jest prawdziwy minimalizm ?

 Ona i on mieszkający na Podkarpaciu. Mają mały domek z ogródkiem po rodzicach. Dom wymaga stałych reperacji, wymiany ogrzewania, okien.  Mają  małą córeczkę. Maja kury, kota, psa i kawałek pola. Pracuje tylko on w okolicznej firmie transportowej. Ona zajmuje sie domem, córeczka nie chodzi do przedszkola bo dla dzieci z niepracującą mamą nie było miejsca. Ubierają sie w miejscowym lumpeksie i na ryneczku. Posiadają tzw. jedne buty na zimę i "płaszcz do kościoła".
Jedzenie poza własnym ogródkiem (jabłka, jajka,) kupują w nowo-otwartym dyskoncie. W domku panuje minimalizm połączony ze stylem tzw. "groch z kapustą" czyli komoda po dziadkach, nowa szafa, meble wyglądają tak jakby żaden nie pasował do siebie. Nie mają pieniędzy na nowe meble ale potrzebują upchnąć rzeczy dziecka i swoje - na zimę, pościele, odkurzacz i inne. Nie jeżdżą po supermarketach, ale także nie chodzą do kina. czasem coś....  czytają . W wolnych chwilach odpoczywają. Ona  ubiera się w lumpeksach, u fryzjera jest tylko na wielkie imprezy ślub, chrzest itp, ma niewiele ubrań. W pokoju córeczki jest komputer i internet. Czas spędzają na zabawie, rozmowach z sąsiadkami i zajęciem się małym gospodarstwem. Nie wyjeżdżają na wczasy bo nie mają za co, odkładają na remont dachu."

Przepraszam za stylistykę, ale notowałam podczas rozmowy. Jestem trochę oburzona jak tzw. byli pracownicy korporacji udają minimalistów kupując tylko 1 parę skórzanych butów za 500zł w ciągu roku uważając to za minimalistyczne....
A tu trochę minimalistycznych fotek z podkarpacia:

Spacery po okolicy

 Wypoczywanie z dziećmi nad rzeką - zupełnie za free

Piesek pilnujący krów