wtorek, 20 marca 2018

Leczenie zapalenia zatok bez antybiotyków i chemii

Jak wyglądało moje leczenie zapalenia zatok w tym roku?
Napisałam przekornie, bo tak naprawdę jest niewiele przypadków kiedy powinno się podać antybiotyk przy zapaleniu zatok. Niestety rzeczywistość jest inna. Sama dwa lata temu spotkałam się z tym, że zalecono mi profilaktycznie antybiotyk na wypadek rozwoju bakterii mimo, że nie miałam objawów zakażenia bakteryjnego i z powodzeniem można by zastosować czyszczenie zatok solą. Niestety takie zabiegi nie zawsze są zalecane a powinny właściwie za każdym razem.
W tym roku miałam tzw. luksus przebywania podczas choroby w domu przez co mogłam sprawdzić na sobie leczenie zapalenia zatok bez silnych leków. 

Zaczęło się od zwykłego kataru, który trwał i trwał. Minęło słynne 7 dni a ja nadal miałam wodnisty katar, brak gorączki, zmęczenie. Zaczęłam pić kompocik z imbirem, robiłam inhalacje z soli i olejków eterycznych, jadłam czosnek. Oprócz tego zaczęłam czyścić zatoki irigasinem przy czym po moich doświadczeniach sprzed dwóch lat dawałam połowę dawki i robiłam to bardzo delikatnie aby przypadkiem woda nie prysnęła do ucha.
Dwa lata temu przechodziłam bardzo silne zapalenie zatok, objawiało się to ogromną ilością ropy, bezsennością, całkowitym zatkaniem nosa, omdleniem z powodu braku snu w nocy.  Przesadziłam wtedy z ilością irygacji zrobiłam jednego dnia 4, bo to jedynie przynosiło mi ulgę i mogłam nieco pooddychać po nich. Niestety przy takiej ilości czyszczenie nosa solą wysuszyła mi się śluzówka nosa co uniemożliwiało wyzdrowienie. Skończyło się źle bo na zapaleniu ucha i gorączce i wtedy faktycznie potrzebowałam antybiotyku.
W tym roku także nie było poprawy po 7-10 dniach. Doszły bóle zatokowe, głowy i okropne zmęczenie połączone z sennością. Jednego dnia dosłownie przeleżałam w łóżku bo zmęczenie nie pozwalało mi wstać Kolejnym objawem była utrata smaku i zapachu, która utrzymywała się kilka dni 3-4. Zaczęłam także kaszleć prawdopodobnie ilość śluzu była tak duża, że nie nadążałam go oczyszczać i spływał do oskrzeli. Postanowiłam iść do lekarza aby dać się osłuchać i mieć pewność, że nadal mogę leczyć się sama. Lekarz zapytał o gorączkę, której nie było. Wydzielina z nosa nadal była przeźroczysta. Lekarz zapisał mi syrop na kaszel i profilaktycznie antybiotyk. Dopytałam o ten antybiotyk i dowiedziałam się, że nie muszę go brać jeżeli mój stan się nie pogorszy. W mojej ocenie na zapalenie zatok antybiotyk nie był mi w tym stanie potrzebny.
Oczywiście antybiotyków nie zamierzałam wykupywać ale wiedziałam, że muszę sobie jakoś pomoc, czosnek i imbir nie działały już na mnie. Może mój organizm się przyzwyczaił albo jest jakaś inna przyczyna, że te dwa silne naturalne antybiotyki nie przynosiły poprawy. Znajoma poleciła mi olej z oregano. Słyszałam o jego wspaniałych właściwościach na grzyby, przerost candidy oraz przeciwbakteryjnych.  Postanowiłam spróbować na wirusa  i moje zapalenie zatok, gdyż przeczytałam o działaniu przeciwzapalnym i antyoksydacyjnym. Był to już 12 dzień mojej choroby.
Stosowałam zwiększoną dawkę czyli 3 razy dziennie po 5 kropel. Olejek rozpuszczałam w innym oleju, gdyż nie można go stosować bezpośrednio . Popijałam wodą lub olejem kokosowym. Zakupiłam olejek  z oregano w następującej proporcji - (Origanum vulgare) 20%, i Oliwa z oliwek (Olea europaea) extra virgin 80%.

Mój dzień wyglądał mniej więcej tak:
Rano czyściłam zatoki irigasinem, później robiłam gorące inhalacje z olejków eterycznych np. inhalol lub olejek tymiankowy. Później jadłam śniadanie. W chorobie kiedy to chciałam zmniejszyć ilość wydzielanego śluzu zrezygnowałam z mleka i produktów mlecznych, przez dwa dni kiedy straciłam smak bardzo niewiele jadłam , najwyraźniej taka była reakcja mojego organizmu, nie zmuszałam się do jedzenia. Oprócz mleka, nie jadłam także mięsa i bananów, Mięsa z powodu obciążenia organizmu trawieniem mięsa który jest ciężkostrawne a banany z uwagi na wydzielanie śluzu.
Na śniadanie jadłam jajecznicę. Przeczytałam, że olejek z oregano ma bardzo silne działanie więc lepiej nie pić go na pusty żołądek, oprócz tego lepiej się trawi przy obecności tłuszczy. Po śniadaniu piłam kompocik z imbiru czyli po prostu starty świeży imbir zalany gorącą wodą, odstawiony do lekkiego wychłodzenia, doprawiony cytryną i modem. Oprócz tego starałam się sporo pić min. Herbatkę ziołową na odkrztuszanie  expeflos Tea– która ma następujący skład: kwiat lipy, korzeń lukrecji, owoc kopru włoskiego, ziele tymianku, liść szałwii.



Na obiad jadłam lekkostrawne warzywa i tak nie miałam apetytu na więcej. Wciągu dnia czasem też skraplałam nos solą fizjologiczną. Wieczorem czyściłam zatok irigasinem i robiłam inhalacje z olejków.


Na noc przygotowywałam herbatkę z mielonego lnu, bo drapało mnie w gardle i kaszlałam. Oprócz herbatek piłam także syrop z cebuli. Poprawa była minimalna.

Po dwóch dniach byłam ekstremalnie zmęczona niewyspaniem, brakiem możliwości ciągłego leżenia, będąc na urlopie macierzyńskim musiałam w dzień opiekować się niemowlakiem. Nie wytrzymałam aby sobie ulżyć i trochę pospać w nocy, zakropiłam noc xylometazolinem. Poczułam niesamowitą ulgę i wreszcie zasnęłam na nieco dłużej.
To były już dwa tygodnie choroby. W normalnych warunkach czyli przy chodzeniu do pracy sytuacja niemożliwa. Dopiero po 3 dniach stosowania olejku z oregano poczułam jakąś poprawę. Kaszel się zmniejszył, po mału zaczął wracać smak i zapach. Nie obeszło się jednak bez silnych kropli, które umożliwiły mi sen, myślę, że bez nich nie byłabym w stanie pilnować w dzień niemowlaka, bo byłam naprawdę wykończona tą chorobą.
Dziś mija 20 dzień choroby i nadal mam katar, zwłaszcza po przyjściu z dworu. Wróciły siły i energia. Nadal nieco odkrztuszam w ciągu dnia. Katar jest wodnisty i przeźroczysty, niedużo ale jednak jest.
Podsumowując do leczenia naturalnego trzeba mieć cierpliwość i czas. Potrzeba naprawdę sporo leżenia w łóżku i odpoczynku.  Możliwe, że wyzdrowiałabym wcześniej gdybym miała komfortowe warunki na odpoczynek w dzień. 

poniedziałek, 13 listopada 2017

Ciągle tłuste włosy - a może to silikony?

Jeżeli masz wrażenie, że nie do końca umyłaś włosy, może używasz szamponu, który ma silikony?
Jak rozpoznać silikony? Należy sprawdzić skład kosmetyku. Silikony występują pod różnymi nazwami, ale zazwyczaj ich nazwy zakończone są przyrostkami -methicone, -silicon, -siloxane albo -silanol.

Silikony dzieli się na  na 4 grupy:
  • Rozpuszczalne w wodzie: dimethicone copolyol, lauryl methicone copolyol, hydroxypropyl polysiloxane, PEG-silikony;
  • Nierozpuszczalne w wodzie, ale dające się usunąć za pomocą delikatnych detergentów: amodimethicone, dimethicone, dimethiconol, beheonoxy dimethicone, phenyl trimethicone;
  • Nierozpuszczalne w wodzie i niezbyt łatwo dające się usunąć łagodnymi detergentami: simethicone, trimethicone;
  • Wymagające zastosowania silnych detergentów do usunięcia: cyclomethicone, cyclopentasiloxane, trimethylsilylamodimethicone, trimethylsiloxysilicates.
Osoby, które najbardziej odczuwają silikony w szamponach to właściciele tłustej skóry głowy i ciężkich włosów. Po umyciu głowy jest takie specyficzne wrażenie niedomycia. Osoby z cienkimi także będą narzekać na zbytnie obciążenie włosa. 
Ja sprawdzam skład odżywek i szamponów bo nie lubię obciążenia włosów. Bardzo trudno jest później wypłukiwać te silikony z włosów. Trzeba kilkukrotnie myć włosy szamponami do włosów przetłuszczających się i tak to nie zawsze pomaga.
Niektórzy dobrze tolerują silkony, zwłaszcza jak mają bardzo przesuszone włosy i wtedy taka warstewka jest potrzebna. Ja zdecydowanie wolę szampony bez silikonów.


wtorek, 3 października 2017

Czy warto liczyć kalorie ? Dlaczego porzucamy aplikacje typu Lifesum i fatsecret ?

Liczników kalorii jest w internecie pełno. Nie trudno zainstalować aplikację na smartfona - Fatsecret lub Lifesum i inne zliczające nam co i ile jemy.
Pytanie tylko czy ktoś z tego regularnie korzysta?
Znam kilka osób, które zafascynowane zaczęły wpisywać swoje posiłki w Fatsecret i Lifesum ale nie skończyły bo ...nie miały czasu i im się nie chciało.
Liczenie kalorii jest żmudne i jeżeli nie jesteśmy zawodowcami (zawodnicy fitness) to w sumie po co?
Przecież jest inne życie i inne sprawy, po co zajmować się ciągle jedzeniem i jego liczeniem, to jakiś obłęd z tym odchudzaniem.
Dlaczego to nie może być proste?
Uważam, że może i jest, ale jest trudne, bo chodzi o zmianę nawyków a to boli.
Wracając do liczenia to wystarczy trzymać się zasady, że  3 ciasteczka tylko wyglądają niewinnie a tak naprawdę mają tyle kalorii. ile porządnie sycąca zupa lub drugie danie.
Warto pamiętać o tym sięgając po ciasteczka w sklepie. Mając je na półce w domu już niewiele zdziałamy..raczej sięgniemy po nie. Nawyki trzeba budować od podstaw czyli planowania posiłków i unikania sytuacji do starych nawyków. W tym zawiera się także odpowiedź na pytanie:
 dlaczego porzucamy dodawanie produktów i liczenie kalorii w aplikacji Lifesum i Fatsecret.
Jest trudno wprowadzić nowy nawyk wpisywania i kontrolowania jak się wcześniej nie  prowadziło choćby budżetu domowego czy podliczania skrupulatnie czegokolwiek.
Moim zdaniem łatwiej jest mieć listę swoich zdrowych produktów i je kupować, nie trzeba tego ciągle zliczać bo porcje i składniki są mniej więcej te same. 
A jak Wy uważacie? Czy ktoś wytrzymał długo  używając aplikacji do liczenia kalorii?

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia