Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalne leczenie zapalenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalne leczenie zapalenia. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 lipca 2020

Jak zwiększyć odporność na zapalenia i jak dbać o oczy i skórę?

Stany zapalne możemy niwelować jedząc antyoksydanty – czyli przeciwutleniacze, które zapobiegają interakcjom wolnych rodników z komórkami naszego organizmu

Najsilniejszy przeciwutleniacz który występuje w przyrodzie –

silniejszy niż witamina C i Koenzyn Q10, Witamina E i Beta Karoten to astaksantyna.

Jest to barwnik – karotenoid, który nadaje owocom i warzywom jasnopomarańczowy, żółty lub czerwony odcień. Występuje także w mikroalgach H.pluvialis. Mikroalgi te stanowią ważny składnik diety zwierząt o różowym zabarwieniu czyli łososiowi, flamingom.

Czego używa Madonna żeby wyglądać 20 lat młodziej ?

 

Embed from Getty Images

Dlaczego jest lepsza niż witamina C, koenzym Q10, witamina E i betakarotem razem wzięte.
Nie wiem ale Madonna go używa więc ja też. To oczywiście żart. Sprawdziłam dokładnie jakie ma właściwości czyli wnika w najgłębsze warstwy skóry zapewniając jej lepszą ochronę przed szkodliwymi wolnymi rodnikami, które powodują rozpad kolagenu i przyczyniają się do powstawania zmarszczek. ( dodam jeszcze że Heidi Klum, Gwyneth Paltrow też używają astaksantyny – żródła poniżej )

Dlaczego osoby uprawiające sport powinny przyjmować antyoksydanty?
Sport powoduje zwiększenie produkcję wolnych rodników i może powodować stres oksydacyjny. Można ten efekt zniwelować pijąc koktajle z jagodami i borówkami oraz właśnie przyjmować astaksantynę.
Oprócz tego zwyczajnie dodaje energii lepiej niż kawa.

Jak wzmocnić oczy w dobie smartfonów i pracy przy komputerze?



Jak naturalnie wzmocnić oczy?

Pracowałam ostatnie 15 lat głównie przed komputerem analizując dane. Musiałam bardziej niż inne osoby wzmocnić moje oczy.
Dotarłam do badań które potwierdzają, że astaksantyna może pomóc w zapobieganiu i leczeniu niektórych chorób oczu. Przy czym najsilniejsze dowody wskazują na jej korzyści w zakresie zmniejszania zmęczenia oczu i ochrony przed zwyrodnieniem plamki żółtej (AMD).
Jedną z głównych przyczyn na świecie zaburzenia widzenia. Badania nad astaksantyną wykazały, że może być korzystne w zmniejszaniu zmęczenia oczu

Zmęczenie oczu każdego dnia zmalało.

W jednym przeprowadzonym badaniu zbadano zdolność astaksantyny do zmniejszania zmęczenia i zmęczenia oczu, a także niewyraźnego widzenia i krótkowzroczności.
Testy laboratoryjne sugerują, że astaksantyna może chronić ludzkie komórki RPE o nazwie ARPE-19 przed stresem oksydacyjnym .iv To doprowadziło naukowców do wniosku, że astaksantyna może stanowić potencjalną strategię terapeutyczną w zapobieganiu i leczeniu AMD, a także innych zaburzeń siatkówki związanych ze stresem oksydacyjnym.

Wysoki poziom glukozy we krwi – zmora naszych czasów

Kolejną rzeczą która bardzo mnie interesowała z właściwości astaksantyny jest Zmniejszenie poziomu glukozy we krwi. Wysoki poziom cukry jest przyczyną wielu chorób – min zapaleń. Astaksantyna działa przeciwzapalnie i reguluje poziom glukozy we krwi. Dla każdej osoby, która interesuje się swoim zdrowiem jak ja to będzie kluczowy składnik.

Naturalna i łososie też to jedzą

To wszystko nie trafiło by do mnie gdyby nie to że to astaksantyna jest naturalnym składnikiem występującym w naturze. Mamy wiele możliwości przeciwdziałaniu starzenia, wzmocnienia odporności i zachowaniu zdrowia. Z tego mogą skorzystać zarówno celebryci jak i zwykli ludzie bo składnik jest dostępny. Ja korzystam ze sprawdzonego szwedzkiego źródła, o którym wiem że jest pozyskiwany ekologicznie i przebadany w najlepszych europejskich laboratoriach.


wtorek, 20 marca 2018

Leczenie zapalenia zatok bez antybiotyków i chemii

Jak wyglądało moje leczenie zapalenia zatok w tym roku?
Napisałam przekornie, bo tak naprawdę jest niewiele przypadków kiedy powinno się podać antybiotyk przy zapaleniu zatok. Niestety rzeczywistość jest inna. Sama dwa lata temu spotkałam się z tym, że zalecono mi profilaktycznie antybiotyk na wypadek rozwoju bakterii mimo, że nie miałam objawów zakażenia bakteryjnego i z powodzeniem można by zastosować czyszczenie zatok solą. Niestety takie zabiegi nie zawsze są zalecane a powinny właściwie za każdym razem.
W tym roku miałam tzw. luksus przebywania podczas choroby w domu przez co mogłam sprawdzić na sobie leczenie zapalenia zatok bez silnych leków. 

Zaczęło się od zwykłego kataru, który trwał i trwał. Minęło słynne 7 dni a ja nadal miałam wodnisty katar, brak gorączki, zmęczenie. Zaczęłam pić kompocik z imbirem, robiłam inhalacje z soli i olejków eterycznych, jadłam czosnek. Oprócz tego zaczęłam czyścić zatoki irigasinem przy czym po moich doświadczeniach sprzed dwóch lat dawałam połowę dawki i robiłam to bardzo delikatnie aby przypadkiem woda nie prysnęła do ucha.
Dwa lata temu przechodziłam bardzo silne zapalenie zatok, objawiało się to ogromną ilością ropy, bezsennością, całkowitym zatkaniem nosa, omdleniem z powodu braku snu w nocy.  Przesadziłam wtedy z ilością irygacji zrobiłam jednego dnia 4, bo to jedynie przynosiło mi ulgę i mogłam nieco pooddychać po nich. Niestety przy takiej ilości czyszczenie nosa solą wysuszyła mi się śluzówka nosa co uniemożliwiało wyzdrowienie. Skończyło się źle bo na zapaleniu ucha i gorączce i wtedy faktycznie potrzebowałam antybiotyku.
W tym roku także nie było poprawy po 7-10 dniach. Doszły bóle zatokowe, głowy i okropne zmęczenie połączone z sennością. Jednego dnia dosłownie przeleżałam w łóżku bo zmęczenie nie pozwalało mi wstać Kolejnym objawem była utrata smaku i zapachu, która utrzymywała się kilka dni 3-4. Zaczęłam także kaszleć prawdopodobnie ilość śluzu była tak duża, że nie nadążałam go oczyszczać i spływał do oskrzeli. Postanowiłam iść do lekarza aby dać się osłuchać i mieć pewność, że nadal mogę leczyć się sama. Lekarz zapytał o gorączkę, której nie było. Wydzielina z nosa nadal była przeźroczysta. Lekarz zapisał mi syrop na kaszel i profilaktycznie antybiotyk. Dopytałam o ten antybiotyk i dowiedziałam się, że nie muszę go brać jeżeli mój stan się nie pogorszy. W mojej ocenie na zapalenie zatok antybiotyk nie był mi w tym stanie potrzebny.
Oczywiście antybiotyków nie zamierzałam wykupywać ale wiedziałam, że muszę sobie jakoś pomoc, czosnek i imbir nie działały już na mnie. Może mój organizm się przyzwyczaił albo jest jakaś inna przyczyna, że te dwa silne naturalne antybiotyki nie przynosiły poprawy. Znajoma poleciła mi olej z oregano. Słyszałam o jego wspaniałych właściwościach na grzyby, przerost candidy oraz przeciwbakteryjnych.  Postanowiłam spróbować na wirusa  i moje zapalenie zatok, gdyż przeczytałam o działaniu przeciwzapalnym i antyoksydacyjnym. Był to już 12 dzień mojej choroby.
Stosowałam zwiększoną dawkę czyli 3 razy dziennie po 5 kropel. Olejek rozpuszczałam w innym oleju, gdyż nie można go stosować bezpośrednio . Popijałam wodą lub olejem kokosowym. Zakupiłam olejek  z oregano w następującej proporcji - (Origanum vulgare) 20%, i Oliwa z oliwek (Olea europaea) extra virgin 80%.

Mój dzień wyglądał mniej więcej tak:
Rano czyściłam zatoki irigasinem, później robiłam gorące inhalacje z olejków eterycznych np. inhalol lub olejek tymiankowy. Później jadłam śniadanie. W chorobie kiedy to chciałam zmniejszyć ilość wydzielanego śluzu zrezygnowałam z mleka i produktów mlecznych, przez dwa dni kiedy straciłam smak bardzo niewiele jadłam , najwyraźniej taka była reakcja mojego organizmu, nie zmuszałam się do jedzenia. Oprócz mleka, nie jadłam także mięsa i bananów, Mięsa z powodu obciążenia organizmu trawieniem mięsa który jest ciężkostrawne a banany z uwagi na wydzielanie śluzu.
Na śniadanie jadłam jajecznicę. Przeczytałam, że olejek z oregano ma bardzo silne działanie więc lepiej nie pić go na pusty żołądek, oprócz tego lepiej się trawi przy obecności tłuszczy. Po śniadaniu piłam kompocik z imbiru czyli po prostu starty świeży imbir zalany gorącą wodą, odstawiony do lekkiego wychłodzenia, doprawiony cytryną i modem. Oprócz tego starałam się sporo pić min. Herbatkę ziołową na odkrztuszanie  expeflos Tea– która ma następujący skład: kwiat lipy, korzeń lukrecji, owoc kopru włoskiego, ziele tymianku, liść szałwii.



Na obiad jadłam lekkostrawne warzywa i tak nie miałam apetytu na więcej. Wciągu dnia czasem też skraplałam nos solą fizjologiczną. Wieczorem czyściłam zatok irigasinem i robiłam inhalacje z olejków.


Na noc przygotowywałam herbatkę z mielonego lnu, bo drapało mnie w gardle i kaszlałam. Oprócz herbatek piłam także syrop z cebuli. Poprawa była minimalna.

Po dwóch dniach byłam ekstremalnie zmęczona niewyspaniem, brakiem możliwości ciągłego leżenia, będąc na urlopie macierzyńskim musiałam w dzień opiekować się niemowlakiem. Nie wytrzymałam aby sobie ulżyć i trochę pospać w nocy, zakropiłam noc xylometazolinem. Poczułam niesamowitą ulgę i wreszcie zasnęłam na nieco dłużej.
To były już dwa tygodnie choroby. W normalnych warunkach czyli przy chodzeniu do pracy sytuacja niemożliwa. Dopiero po 3 dniach stosowania olejku z oregano poczułam jakąś poprawę. Kaszel się zmniejszył, po mału zaczął wracać smak i zapach. Nie obeszło się jednak bez silnych kropli, które umożliwiły mi sen, myślę, że bez nich nie byłabym w stanie pilnować w dzień niemowlaka, bo byłam naprawdę wykończona tą chorobą.
Dziś mija 20 dzień choroby i nadal mam katar, zwłaszcza po przyjściu z dworu. Wróciły siły i energia. Nadal nieco odkrztuszam w ciągu dnia. Katar jest wodnisty i przeźroczysty, niedużo ale jednak jest.
Podsumowując do leczenia naturalnego trzeba mieć cierpliwość i czas. Potrzeba naprawdę sporo leżenia w łóżku i odpoczynku.  Możliwe, że wyzdrowiałabym wcześniej gdybym miała komfortowe warunki na odpoczynek w dzień. 

niedziela, 26 maja 2013

Zapalenie gardła - domowe sposoby leczenia - leczenie bez antybiotyków

Podobno jest związek między wyrażaniem złości a częsta infekcją gardła - przeczytane w jakiejś książce o jodze.....No ale jak już nas złapie  to sam spokój nie przegoni infekcji :)



    Dla mnie maj jest co roku miesiącem chorób gardła albo krtani - zawsze ktoś z rodziny choruje, często ja.

    Zastanawiam się zawsze czy doprowadziłam do zbytniego zakwaszenia organizmu wcześniej: pieczywem, kawą, słodyczami i mięsem. Całkiem możliwe, bo jak się jest zdrowym to zapomina się jak łatwo można utracić zdrowie. Ostatnio piłam sobie kawkę kilka razy dziennie i jadłam duże ilości ciemnej czekolady, a do tego w przewadze ochładzające posiłki a nie rozgrzewające. Na domiar złego nie zwracałam uwagi, że tylko 3 dni było ciepło i nadal chodziłam z gołymi nogami do pracy, a w pracy zimna posadzka itd.
    Możliwe, że i tak największy wpływ na moje zakwaszenie i obniżenie odporności miał stres: było go naprawdę sporo w maju, ale ten blog nie jest o problemach tylko o zdrowiu więc nie będę się rozpisywała.
Budzę się rano i jeszcze nie jest źle, ale lekki ból w gardle, więc idę do pracy, ból nie mija. Nie mam nic w domu łagodzącego typu rumianek, więc piję same herbaty z cytryną. Myślałam, że to lekkie przeziębienie wiec rozgrzewam organizm pieprzem cayenne i imbirem, ale jak się okazuje to niepotrzebnie.
    Na drugi dzień ból jest silny, idę do pracy, piję sam rumianek, ssam tabletki z salicylanem choliny - nie przynosi to żadnej ulgi. Ból zaczyna się nasilać - zmienia się z twardy kołek z igłami w gardle. Zmienia  mi się głos. Zaczynam słabnąć, prawie zjeżdżam z krzesła, zalewają mnie fale gorąca na przemian z uczuciem zimna.Jest 14:00 zwalniam się z pracy ale jeszcze długa droga przede mną do domu. Jadę autobusem 45 minut a później dzwonię do męża, żeby podjechał po mnie bo już ledwo żyję, niestety muszę poczekać  prawie godzinę na dworze. Czekam więc ale ból przy przełykaniu śliny jest tak silny, że już jej nie przełykam tylko wypluwam. Dawno nie miałam tak silnego bólu gardła.                  

    Kiedy ostatni raz mnie bolało zjadłam czosnek i popłukałam szałwia i mi pomagało . Teraz nic nie przynosiło ulgi - ssanie tabletek i płukanie , picie rumianki, pryskanie tatum verde itp. Dosłownie żadnej ulgi.
    W domu zrobiłam sobie inhalacje i poczułam że wreszcie mogę oddychać, trochę nawilżyło moje gardło. Płukankę z szałwii, soli. Herbatki z rumianku, przykładałam jednocześnie ciepłe okłady z małego termoforku. Cały czas czyściłam nos solą morską. Na drugi dzień zaczęła płynną ropa: brązowa., czasem zielona, czasem żółta. Cały dzień odkrztuszania ropy i płukania gardła. W efekcie pod koniec dnia lekka poprawa.
    Ból dotychczas był tak silny że byłam w stanie przez cały dzień zjeść tylko kisielek z lnu i banana.
Leżałam cały dzień, ale chyba ze zmęczenia pod koniec dnia zaczęła boleć mnie głowa.Na szczęście ból gardła był do zniesienia - już taki typowy - drapanie w gardle, a nie taki jak wcześniej kołek z kolczastymi gwoździami wbity w gardło. Jestem wydaje mi się dość odporna na ból. Nie używam środków przeciwbólowych jeżeli nie muszę. W sumie przez cały rok wzięłam 1 tabletkę apapu w pracy.  Gdybym nie była w pracy pewnie by się obyło. Z reguły na bół głowy działa na mnie łyżeczka imbiru i ograniczenie pokarmów nasilających ból głowy (żółty ser).
    Chciałam Wam wkleić moją biblioteczkę, z której korzystam w przypadku chorób:
    Przy czym  jeżeli jestem chora to korzystam najwięcej z książki: Domowe Sposoby Leczenia (The Doctors Book of Home Remedies) Prof. Bogdan Kamiński, 2001 r.



  Podsumowując co na mnie działa jeżeli chodzi o zapalenie gardła, a jest przypadłość na która chyba genetycznie choruję najczęściej tak jak mój tato.

- inhalacje z gorącej wody z szałwią i olejkami eterycznymi przynoszą mi ulgę, nawilżają gardło, odblokowują śluz.

- płukanie gardła wodą z 1 łyżką preparatu na bakterie i wirusy (wymiennie płyn lugola lub tabletki emskie lub riwanol)

 - picie dużej ilości płynów - rumianku i wody,
 
 - kisielki z lnu - można dodać trochę dżemy bo nie wszyscy są w stanie wypić sam len, można zrobi domowy kisielek z mąki ziemniaczanej (mój przepis podam kiedy indziej), można dosypać troszkę cynamonu który działa bakteriobójczo i przeciwzapalnie (cyt. z książki Jean Carper Żywność Twój Cudowny Lek)
 
 - 1/3 łyżeczki imbiru 3x dziennie , ale uwaga trzeba popić kisielkiem żeby nie podrażnił gardła, jeżeli bardzo boli to w pierwszych dniach lepiej zrezygnować z imbiru. 
 
- Kiedyś stosowałam taki spray tymianek i podbiał, ale ostatnio nie widziałam go w aptece, muszę znów poszukać, bo działał w początkowej fazie infekcji.
 
- tabletki do ssania -  tutaj testuję naturalne typu Isla, lub inne bez sztucznej chemii.
 
Uwaga! mleko z czosnkiem i miodem - odpada - niestety muszę to zweryfikować, działa na mnie dobrze jak się przeziębię ale jak mam zapalenie gardła czosnek mnie podrażnia i wysusza mi gardło.


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia