Naciągacze internetowi - jak ich poznać ?

Najpierw chciałam wyjść  od tego o jakie oszustwa chodzi ?
Chodzi o naciągaczy internetowych obiecujących pomoc w prowadzeniu e-biznesu.
Jak wiadomo coraz więcej Polaków szuka dodatkowego źródła zarobku, gdyż  wypłata z pensji na etat wystarcza na opłacenie rachunków i kredytu. Chcemy żyć na poziomie europejskim, wyjeżdżać z dziećmi na wczasy  i kupować markowe produkty....ale do rzeczy.
W internecie aż roi się od osób które chcą nam "pomóc" w prowadzeniu e-biznesu. Sama spotkałam się z ponad 100 stronami na ten temat. Oszukiwanie w białych rękawiczkach

Strony naciągaczy wyglądają bardzo profesjonalnie, ba oni wyglądają profesjonalnie. Zwracają uwagę na modę i są ubrani z reguły w garniturki i  właśnie markowe ciuchy.
Same strony od strony technicznej są także dobrze zrobione i przyciągają uwagę. Naciągacze używają popularnego rodzaju strony nazwanej przez profesjonalistów z marketingu squezze page (wyciskacz). Jak już sama nazwa sugeruje strona ma wycisnąć z Ciebie kontakt - w postaci Twojego emaila lub telefonu i imienia.
Imię to podstawa, gdy ktoś zna nasze imię automatycznie wzbudza nasze zaufanie. Czy każdy squezze page jest zły - oczywiście, że nie, jest wiele ciekawych produktów , kierowałabym się tutaj wyczuciem.

Naciągacze tak jak i uczciwi marketerzy budują listy adresowe, aby sprzedawać swoje produkty. Zarówno jedni jak i drudzy używają technik manipulacji, ale chodzi to co dostaniesz na końcu. Produkt nr 1 - jak oszukiwać innych czy Produkt nr 2. - Jak otworzyć swój własny biznes internetowy np. sklep, blog i działać z myślą wartości dodanej dla klienta. naciągacze myślą jak wzbogacić się sami i jak użyć potencjalne "ofiary" (ofiara czyli osoba w wieku 25-50 lat szukająca sposobu wzbogacenia się, nieco zdesperowana, zmotywowana aby słuchać i robić to co jej się mówi )

Techniki perswazyjne używane przez naciągaczy
Tego jest naprawdę multum. Naciągacze chodzą cały czas na szereg szkoleń z motywacji, coachingu, aby wiedzieć jak podejść swojego potencjalnego klienta (ofiarę)
Jedną z ciekawszych technik jest tzw. "wzruszyła mnie Twoja historia" czyli na stronie takiego naciągacza jest opowiedziana historia jak to ona lub on pracował naprawdę ciężko w pracy na etat , wstawał o 5 rano, dojeżdżał 3 godziny do znienawidzonej pracy i męczył się w niej bo zawsze marzył o swoim biznesie, a wtedy zjawił się ON. Ten on oznacza mentor, który poprowadził go i wyrwał z tego bagna. W międzyczasie wszyscy się od niego odwrócili i zostawili - żona, pseudo-przyjaciele i rodzina.  Teraz oto on (naciągacz) powstał jak fenix z popiołów i żyje jak pączek w maśle prowadząc e-biznes.

Inna to najpierw dawanie czegoś naprawdę wartościowego "za darmo", bezpłatne szkolenia po to aby zdobyć zaufanie, ale także posługują się znaną w marketingu metodą wdzięczności - dostaje będziesz chciał się odwdzięczyć.
Technik perswazyjnych jest tak wiele i jeżeli wydaje Ci się że nie dałby się nabrać na to to już teraz Ci mogę powiedzieć, że się mylisz.


Dlaczego dajemy się naciągać?

Wyobraźmy sobie podatny grunt. Mężczyzna około 30tki, nazwijmy go Michał, ambitny pracujący w firmie gdzie go nie doceniają, mający aspiracje założenia własnej firmy bądź chociaż zarobienia dodatkowego dochodu. Jest dzień w, którym ten nasz Michał ma doła, bo kolejny raz nie został doceniony, a wypłata starczyła na skromne zakupy w Biedronce.  Ta osoba zaczyna szukać  dodatkowej pracy w internecie i trafia na stronę naciągacza, który obiecuje "opiekę", która oznacza  to "jeżeli będziesz ciężko pracował i stosował się do moich zaleceń to osiągniesz sukces". Zasady niby jasno i uczciwie postawione - Michał ma ciężko pracować. Michał nie jest głupi i wie, że "gruszek na wierzbie nie ma" więc rozumie, że ma ciężko pracować i musi zmienić swoje myślenie.  Michał ma wątpliwości czy to co proponuje naciągacz i rozmawia z rodziną. Jak łatwo się domyślić  nieprzychylność rodziny skutecznie pcha go w "rączki" naciągaczy. Dzwoni do nich/niego  i dostaje wiązankę motywacyjną - o tym ile to jest wart i że może osiągnąć sukces, że marnuje się na etacie i jeszcze pokaże rodzinie i znajomym!
Michał decyduje się działać nieco w ukryciu, czyli nie mówiąc rodzinie zgadza się zrobić to co proponuje naciągacz. Co się dzieje później?  Michał pracuje w każdym swoim wolnym czasie i uczy się dużo, jest zafascynowany.  Coraz bardziej daje się omamić, wydaje pieniądze na coraz to nowe "niezbędne dla jego rozwoju szkolenia" . W ukryciu przed żoną likwiduje lokaty, żeby mieć na wyjazdy na szkolenia w nadzieii na wiedzę i osiągnięcie celu czyli własnego mega biznesu. Ciagle jednak jest o krok od niego, ciagle mu czegoś brakuje. Traci siłę, ale jego "opiekunowie"  motywują go do działania poprzez kolejne płatne szkolenia. (i tak w kolo Macieju.....)
Po kilku miesiącach albo latach Michał jak łatwo się domyślić nie odnosi sukcesu i jest zrezygnowany, rozczarowany. Co mówi jego Guru (naciągacz) ? - że nie stosował się do jego rad i za mało albo źle pracował.

Co sprzedają naciągacze?

Na początku nie widać konkretnego produktu, a bardziej rzuca sie w oczy  - coaching,  szkolenia, "tajemną wiedze jak osiągnąć sukces", "swoje doświadczenie"  jakieś pakiety, usługi etc. Z czasem ujawnia się, że będą to jakieś startery i abonamenty na coś.

PR naciągaczy w skrócie:
  • nienaganny wygląd
  • na stronie www - wiele osób na zdjęciach, które skorzystały z oferty
  • wiele pozytywnych opinii pod osobą, zdjęciem
  • zdjęcia ze znanymi osobami
  • zdjęcia z mentorami (  amerykańcy pisarze lub szkoleniowcy robią sobie zdjęcie z każdym kto jest na szkoleniu)
  • zdjęcia znanych osób na profilach social media, że niby sie wzorują na ich teorii i zasadach moralnych
  • profile na Facebooku z duża ilością laków np. 2000
  • profile na wszystkich możliwych social media- pełne od aktywności

Jak odróżnić naciągacza od prawdziwego  coacha (osobę, która pomoże Ci stworzyć swój start-up?
Przerabiam to od 2 lat i kilka nazwisk mogłabym podać, ale nie zrobię tego, bo moim celem jest abyście sami potrafili  ich odróżnić.

1 komentarz:

  1. To jest akurat prawda, metoda na wnuczka już nie działa..

    OdpowiedzUsuń

W poszukiwaniu Natury by Magda. Obsługiwane przez usługę Blogger.