Przeczytałam dwa artykuły na temat związku chorób skóry z glutenem. Mam wśród najbliższych znajomych przynajmniej 5 osób cierpiących na jakieś schorzenie skóry, najczęściej jest to łuszczyca. Moi znajomi i przyjaciele próbowali już wszystkiego - medycyny konwencjonalnej i niekonwencjonalnej - maści, kremów, sterydów, zmiany diety, ziół, kąpieli w soli morskiej, słońca - to ostatnie jest ponoć najskuteczniejsze.
Żaden z moich znajomych nie jest na diecie bezglutenowej z powodów, że nie wierzą, że chleb może szkodzić , lubią pieczywo (chrupkie bułeczki) albo nigdy nikt nie poinformował ich, że choroby skóry moga mieć związek z glutenem. Ja próbowałam, ale "nałóg chlebowy" jest silniejszy niż perspektywa wyleczenia skóry albo jeszcze inne powody...
Z defininicji znalezionej na portalu medycznym o łuszczycy znalazłam:
"Gluten jest substancją białkową występującą w zbożach, powszechną w pożywieniu ludzi, na którą bardzo często występują nietolerancje."
Zastanawiające jest to, że kiedyś więcej było pieczywa które nie było tak nafaszerowane glutenem, ale jak przeczytałam ciekawy artykuł z katolickiego portalu naszdziennik:
"W ostatnich latach nastąpiły duże zmiany w jakości ziarna na mąkę.
Ponieważ większym popytem cieszy się pieczywo pszenne, piekarze żądają
mąki z pszenicy odmian wysokoglutenowych, gdyż gluten zwiększa tzw.
wypiekowość, co przekłada się na zyski piekarzy. Bułeczka z takiej mąki
jest jakby napompowana, pulchna jak gąbka, duża, apetyczna, choć jej
wartość zdrowotna jest znikoma.
Zdaniem prof. Szymony, gluten w procesie piekarniczym jest
składnikiem technicznym, który służy w zasadzie tylko temu, żeby
pieczywo rosło jak na drożdżach, które często stają się już zresztą
niepotrzebne.
– Nie można powiedzieć, że duża zawartość glutenu jakoś zwiększa
wartość odżywczą czy zdrowotność pieczywa – wskazuje prof. Szymona.
Tymczasem presja na stosowanie pszenicy wysokoglutenowej w Polsce
rodzi poważne problemy ekologiczne. Polska, poza niektórymi regionami:
Wielkopolską, Żuławami i Zamojszczyzną, nie posiada gleb
wysokopszenicznych. Większość nadaje się do upraw żyta, jęczmienia i
owsa. Uprawianie pszenicy wysokoglutenowej wymaga intensywnego
nawożenia, a wówczas faktycznie zjadamy w pieczywie znaczne ilości
azotanów i innych trujących substancji.
Artykuł zaciekawił i mnie oraz zniechęcił do jedzenia glutenu. Ja sama przez wiele lat miałam na skórze nóg i ramion - rogowacenie okołomeszkowe zwane także keratosis pilaris albo rogowaceniem przymieszkowym.
Jako nastolatka przetestowałam wszytsko - peelingi, kuracje z drogich kremów z 30% mocznika i więcej.
Poprawa przychodziła tylko w słoneczne miesiące czerwiec-sierpień, a największe pogorszenie styczeń-kwiecień. Zauważyłam, że jak na 6 tygodni wyeliminowałam gluten pod koniec 6 tygodnia była poprawa z moją skórą. Nogi jak zawsze pokryte skórą "krokodyla zrobiły się mniej chropowate. Ja sama widzę związek z glutenem oraz chorobami skóry, a Wy?
Żródło:
http://www.naszdziennik.pl/mysl/62473,ile-maki-jest-jeszcze-w-chlebie.html
http://portal.bioslone.pl/nietolerancja_glutenu
http://luszczyca.org.pl/p1/?luszczyca-a-gluten,84
sobota, 14 czerwca 2014
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Ćwiczenia dla figury Gruszki - przestań męczyć swoje nogi
Skupienie na górnej części ciała - lekka rozbudowa.
Po wielu latach męczenia swoich nóg w nadziei na figurę modelki
(żarcik, ale fajnie by było) zdecydowałam może dwa lata temu, że nie
tędy droga. Sprawdziłam na sobie, że im bardziej męczyłam nogi tym one
stawały się bardziej umięśnione mimo kosztem górnej wychudzonej części
ciała (rączki jak patyczki).
Wiem już na 100 %, że nie da się
odchudzić wybranej partii ciała pozostawiając grubsze, (chodzi o
warstewkę miękkiego tłuszczu) wybrane miejsca. Nie znam do końca
mechanizmu jak to się dzieje, ale chyba nie mamy na to wpływu czyli znów
genetyka. Zajrzałam do zdjęć kobiet z mojej rodziny i wszystko się
zgadza - same gruszki. Pewnie niektórzy faceci się teraz roześmieją o co
chodzi? Figurą gruszki nazywa się kobiety, które mają szersze biodra i
szczupła górę. Jest wiele rodzajów gruszek, niektóre podobno wyglądają
sexy (Jenifer Lopez, Shakira ) w sumie ja się z tym zgadzam.
źródło: http://www.vinted.pl/blog/2013/5/61-jaki-masz-typ-sylwetki
Chciałam swoim postem powstrzymać wszystkie kobiety, które walczą z "gruchą" przysiadami z obciążeniem, nożycami, godzinami ćwiczeń na nogi. Moje doświadczenie potwierdza artykuł , który znalazłam na portalu kulturystyka.pl, podaję link do całości bo jest ciekawy.
Przeczytajcie sobie :
"Gruszka bardzo popularny typ
sylwetki od klepsydry rożni się mniejszym biustem i tendencja, ze w
czasie odchudzania w pierwszej kolejności będzie właśnie tutaj chudła.
Pragnąca pozbyć się nadmiaru tłuszczu z nóg gruszka, musi się liczyć z
tym, ze by to osiągnąć jej górna cześć ciała będzie wychudzona do kości.
Trening skierowany powinien być przede wszystkim na rozbudowanie górnej
części ciała dla wyrównania proporcji. Gruszka jak klepsydra powinna
unikać nadmiernej ilości spinningu oraz biegania (gdyż ten typ treningu
ma tendencje spychania tłuszczu w miedzy włókna mięśniowe). Gruszka musi
się liczyć z tym, ze ma również dużo mięśni w nogach, spośród gruszek
właśnie wywodzą się panie narzekające na szybki “rozrost” mięśni od
biegania, skakania, steperka itd…
Gruszka również łatwo puchnie w nogach
i ma silne tendencje do “pompy treningowej” oraz ma wyraźny cellulit .
Najlepszym sposobem na trening jest niezwracanie uwagi na “przyrost
mięśni” który jest chwilowy i niewielki a zauważalny tylko przez
tendencje do gromadzenia wody w tej okolicy ciała, gruszka dużo zyskuje
dzięki treningowi siłowemu nóg i nie powinna z niego rezygnować.
Gruszka marząca o nogach modelki jest z góry skazana na porażkę, powinna
skupić się na poprawie proporcji i jędrności. Za to gruszka i klepsydra
posiada plaski, szczupły brzuch i bez większej trudności może pochwalić
się krata na brzuchu.
Dobrymi ziołami dla gruszki są ziołami odwadniające typu pokrzywa czy dziurawiec.Szczególnie “przyjaznymi” dla niech warzywami, są wszystkie krzyżowe i te powinny się znaleźć przynajmniej w jednym posiłku dziennie".
Jeżeli już straciłaś tkankę tłuszczową i wydaje Ci się, że nie masz z czego chudnąć "na górze" to nie stosuj diet redukujących ilość przyjmowanych kalorii bo może skończyć się to figurą 15 letniego chłopca na górze abo "chudą gruszką".
Zachęcam Was do ćwiczeń na górna partię ciała i to naprawdę przynosi efekty. Odkąd zaczęłam ćwiczyć na ręce powoli przychodzą efekty i nie widać aż tak różnicy. Ja ćwiczę z hantlami 1.5 kg oraz 2 kg.
1. Wymachy z hantlami na boki 3x 15
2. Wymachy do przodu 3x 15
3. Pompki 3x 20 pompek
4. Wymachy w tył (jak u Tracy lub aby poczuć triceps) 3 x 15-20
5. Podnoszenie ciężarka z przodu i wymachy na boki 3x 15
Najlepsze ćwiczenia dla gruszki to praca nad górną częścią ciała jakie znalazłam a w internecie to kanał YT - Tracy Campoli:
sobota, 22 lutego 2014
Łamliwe paznokcie - czy jest na to rada?
Łamliwe paznokcie to problem wielu moich koleżanek. Z podziwem patrzę na osoby, które mają ładne długie, często pomalowane na czerwono paznokcie. Kiedyś moją uwagę zwróciła kobieta, która była w szarej sukience, miała popielate włosy i właśnie takie długie czerwone paznokcie, oh jak to pięknie wyglądało. Czasem jak jestem obsługiwana w sklepie przez ekspedientkę, a one wyróżniają się ładnymi paznokciami to im naprawdę nieco zazdroszczę. Ja nigdy nie miałam jakiś super ładnych długich paznokci i chyba to ma związek z genetyką, albo ilością prac domowych bez rękawiczek. Moja mama też nigdy nie mogła się pochwalić pięknymi paznokciami, no cóż ubolewam nad tym bardzo.
Niestety to jak wyglądają moje paznokcie teraz to jakiś koszmar- krótkie, połamane, rozdwajające się, cienkie i w ogóle jakbym była niedożywiona, a to przecież nieprawda. Nawet nie będę tu wklejała zdjęcia bo nie chce ich oglądać, a także nie chce żeby moje "połamańce" dryfowały w internetowej przestrzeni.
Szukam przyczyn moich słabych paznokci:
według teorii spiskowych dzisiejszych czasów moje problemy wynikają z "niedoborów"
druga opcja to "nadmiar".
Jeżeli chodzi o niedobór to pewnie za mało jadłam ostatnio warzyw. Sprawdziłam, że dieta na zdrowe paznokcie powinna zawierać: sporo witaminy A, która jest kluczowa. Witaminy z grup B, minerały: cynk, magnez, siarka, żelazo. Znalazłam także u Gillian Mc Keith w książce Jesteś tym co jesz, że warto jeść spirulinę, która jest źródłem białka i minerałów. Chyba muszę wrócić do kupowania spiruliny, bo oprócz minerałów ma także witaminę D, A, B12.
W książce pisze także o mleczku pszczelim, więc szukam gdzie coś takiego można kupić. Jeżeli zdecyduje się na suplementy to tylko z naturalnymi składnikami.
Postanowiłam skupić się nad wyeliminowaniu nadmiaru szkodliwych substancji w mojej diecie; zakwaszeniu organizmu i prawdopodobnie nierównowadze w jelitach (candida). Możliwe, że za bardzo się zakwasiłam jedząc mięso, jajka, a za mało warzyw.
Wrócę do spiruliny, która dawała mi naprawdę dobre efekty- w postaci odporności i dobrego, łatwo przyswajalnego źródła białka. Jedyne co mnie czasem zastanawia to zanieczyszczenia w wodorostach z morza, ale zaraz potem myślę sobie, że to chyba nie powinnam jeść w ogóle ryb... No cóż nie ma idealnych rozwiązań Muszę czymś wzmocnić moje paznokcie bo wyglądają okropnie, a poza tym lamią mi się także te u nóg, a to już duży dla mnie problem bo biegam regularnie. Przy biegam do domu z połamanymi paznokciami, muszę je bardzo krótko obcinać, ehhh szkoda pisać.
Gillian w książce "Jesteś tym co jesz" pisze także o związku paznokci z wątrobą. - cytuję "jeżeli krew w wątrobie jest zdrowa to paznokcie są mocne". To by oznaczało, że przeciążyłam moją wątrobę kawkami. Ostatnio piłam 2-3 dziennie ale małe. Zacznę oczyszczać wątrobę aloesem, sokiem z buraków, ostropestem, sokami i zobaczę co się będzie działo. w następnej kolejności skuszę się na suplementy na paznokcie. Generalnie najpierw skupie się na eliminacji szkodliwego a później na włączeniu "odżywki" wcześniej nie miałoby to sensu.
Niestety to jak wyglądają moje paznokcie teraz to jakiś koszmar- krótkie, połamane, rozdwajające się, cienkie i w ogóle jakbym była niedożywiona, a to przecież nieprawda. Nawet nie będę tu wklejała zdjęcia bo nie chce ich oglądać, a także nie chce żeby moje "połamańce" dryfowały w internetowej przestrzeni.
Szukam przyczyn moich słabych paznokci:
według teorii spiskowych dzisiejszych czasów moje problemy wynikają z "niedoborów"
druga opcja to "nadmiar".
Jeżeli chodzi o niedobór to pewnie za mało jadłam ostatnio warzyw. Sprawdziłam, że dieta na zdrowe paznokcie powinna zawierać: sporo witaminy A, która jest kluczowa. Witaminy z grup B, minerały: cynk, magnez, siarka, żelazo. Znalazłam także u Gillian Mc Keith w książce Jesteś tym co jesz, że warto jeść spirulinę, która jest źródłem białka i minerałów. Chyba muszę wrócić do kupowania spiruliny, bo oprócz minerałów ma także witaminę D, A, B12.
W książce pisze także o mleczku pszczelim, więc szukam gdzie coś takiego można kupić. Jeżeli zdecyduje się na suplementy to tylko z naturalnymi składnikami.
Postanowiłam skupić się nad wyeliminowaniu nadmiaru szkodliwych substancji w mojej diecie; zakwaszeniu organizmu i prawdopodobnie nierównowadze w jelitach (candida). Możliwe, że za bardzo się zakwasiłam jedząc mięso, jajka, a za mało warzyw.
Wrócę do spiruliny, która dawała mi naprawdę dobre efekty- w postaci odporności i dobrego, łatwo przyswajalnego źródła białka. Jedyne co mnie czasem zastanawia to zanieczyszczenia w wodorostach z morza, ale zaraz potem myślę sobie, że to chyba nie powinnam jeść w ogóle ryb... No cóż nie ma idealnych rozwiązań Muszę czymś wzmocnić moje paznokcie bo wyglądają okropnie, a poza tym lamią mi się także te u nóg, a to już duży dla mnie problem bo biegam regularnie. Przy biegam do domu z połamanymi paznokciami, muszę je bardzo krótko obcinać, ehhh szkoda pisać.
Gillian w książce "Jesteś tym co jesz" pisze także o związku paznokci z wątrobą. - cytuję "jeżeli krew w wątrobie jest zdrowa to paznokcie są mocne". To by oznaczało, że przeciążyłam moją wątrobę kawkami. Ostatnio piłam 2-3 dziennie ale małe. Zacznę oczyszczać wątrobę aloesem, sokiem z buraków, ostropestem, sokami i zobaczę co się będzie działo. w następnej kolejności skuszę się na suplementy na paznokcie. Generalnie najpierw skupie się na eliminacji szkodliwego a później na włączeniu "odżywki" wcześniej nie miałoby to sensu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





