Czy warto zostać konsultantką Oriflame albo innego MLM?

Postanowiłam opisać moje doświadczenie z Oriflame w latach 2011-2012, szczerze i konsekwentnie.

Odpowiedź na pytanie brzmi – Tak, jeżeli jesteś pewna, że to właśnie chcesz robić. Marketing sieciowy ma naprawdę wiele zalet, o których z reguły ludzie nie wiedzą i błędnie go kojarzą.

Moja przygoda zaczęła się bo miałam dość etatu i chciałam zarabiać dodatkowe pieniądze no i marzyłam o czymś swoim.
Marketing sieciowy do którego należy Oriflame daje naprawdę dużo możliwości i ja widziałam "na żywo" osoby które coś osiągnęły to mnie bardzo motywowało. Mało tego widziałam, że liderzy pracują z osobami z którymi chcą, wszyscy darzą się sympatią i pomagają sobie. W pracy na etacie pracujemy z osobami, które wybierze nam szef, różnie z tym bywa.
Kolejną niezaprzeczalną zaletą marketingu sieciowego jest to że można osiągnąć dochody przewyższające osoby, która zaprosiła Cię do tego biznesu. Nie jest prawdą, że Ci na tzw. górze nic nie robią i dostają kasę za tych z dołu. Spotkałam się niejednokrotnie z tym,że tłumaczyłam komuś na czym to polega a za chwilę ktoś odpowiadał głupio pytając o to samo albo stwierdzając, że to piramida finansowa.
Zaraz zaraz w piramidzie finansowej to ja pracowałam przez tyle lat - szef który jest na samej górze i dół czyli my pracownicy- nie decydujący o niczym, nie mający wpływu na premie i system wynagrodzeń gdyż pracowałam w systemie premii tzw. uznaniowej czyli wg uznania jegomości szefa.
W sumie szkoda było czasu tracić na osoby, które z uporem maniaka twierdziły, że widzą lepiej co i jak.
Zalet MLMu było o wiele więcej dla mnie ale największą było na pewno działanie na własny rachunek i  budowanie swojej marki na bazie znanej międzynarodowej marki.
Chciałam otworzyć własny biznes ale czy miałam kapitał? Nie. Marketing sieciowy był dla mnie idealnym rozwiązaniem, bo inwestycją był głownie czas, wytrwałość i siła charakteru.
Zaczęłam z wielkim entuzjazmem i polecałam kosmetyki znajomym.  Używanie i polecanie produktów, które się sprzedaje to jednak 10 % sukcesu według mnie. 
Byłam otwarta do ludzi  i raczej nie zrażało mnie NIE. Moje statystyki były następujące: na 100 osób którym zaproponowałam kosmetyki  i współpracę z Oriflame zgadzało się może 3-7, ale aktywnie działać będzie chciała 1 osoba i to jeszcze wariant optymistyczny. Bo samo zapisanie do klubu osoby nie oznacza, że ona będzie tak jak Ty chciała pracować i działać, może się w każdej chwili wypisać i nie ponosi żadnych konsekwencji i kosztów. Po prostu nie składa zamówienia a jej członkostwo za 1 zł przepada.
W potocznym slangu konsultantek w marketingu sieciowym czekało mnie „mielenie osób”. Przwineło sie naprawdę wiele osób zanim znalazłam 1 osobę podobną choć trochę do mnie, chcącą tworzyć coś dla siebie a  nie przyjsć do pracy i udawać że pracuje od 8-16.
W pracy konsultantki ważne było dla mnie dobre planowanie i trzymanie się planu. Jest to więc  praca dla dobrze zorganizowanych i lubiących planowanie osób.
W marketingu sieciowym nęcił mnie nie tylko własny biznes i pieniądz, ale nie mniej wyjazdy, szkolenia, bale i możliwości poznawania ciekawych osób. To było możliwe już na samym początku czyli na poziomie startera.
Miałam okazję być na kilku szkoleniach i uczyć się od osób , które potrafią i z sukcesem sprzedają. To naprawdę bezcenne doświadczenie, bo sprzedaży nie uczą w szkole, a samo czytanie o technikach sprzedaży  porównam do czytania o erotyce i seksie.
Bale i imprezy na które były zapraszani liderzy i dyrektorzy to już inna bajka. i Zapewniam słowo bajka nie zostało użyte bez powodu. Dla osoby towarzyskiej jest to duża zaleta tej pracy, a kto nie lubi się bawić?
Praca w  systemie marketingu sieciowego jest stworzona dla osobowości kreatywnych, przedsiębiorczych, chcących zbudować coś swojego, lubiących motywować i szkolić ludzi, entuzjastycznych i niezmordowanych.

No to teraz o wadach czyli co było trudne.


Trudne było poświęcanie czasu po pracy na kolejną pracę kosztem rodziny. Jak to wyglądało?
Na wstępie zaznaczę, że moje wykształcenie to informatyka i ekonomia. Mój lider wiedział o tym, ale jego system pracy to były prezentacje kosmetyczne i zabiegi pielęgnacyjne. Ja tego nie czułam.
Moment w którym ja miałam wykonywać jakiejś obcej osobie zabieg pielęgnacyjny nie lubiąc tego co robię był najgorszy.
Ja wolałam się nauczyć na pamięć listy składników aktywnych kremu i merytorycznie wyjaśnić klientce dlaczego ten krem zadziała na naskórek. Mało jednak takich osób spotkałam na swej drodze..podobnych do mnie czyli w zakupach kierujących się składem i ekologicznością. Kobiety wolały kupić krem bo na okładce była wtedy np. Monika Belluci. Argumentowałam więc nieco inaczej odwołując się do tego, że Monica używa teraz Royal Velvet.
Nie miałam czasu na organizowanie 3-4 spotkań w tygodniu jak radził mój lider, bo moje dziecko było w tym czasie przedszkolakiem, a mój mąż nie bardzo był chętny na przejęcie wszystkich obowiązków domowy w myśl rozwoju swojej żony.
W marketingu sieciowym jest potrzebny czas i to bardzo dużo czasu na uczenie się, nabywanie cech lidera, osoby pewnej siebie i "mielenie ludzi". Czasem pytałam siebie dlaczego wolą kupić krem w drogerii a nie zamówić sobie bezpośrednio od producenta. Ja bardzo lubiłam składać zamówienia z katalogu, dostawać paczki i nie tracić czas na chodzenie po sklepach, ale to znów ja typ informatyczny.  Ciekawe było też to, że kobiety wydawały w drogerii setki złotych, a u mnie zastanawiały się nad perfumami za 39, które uważały za drogie. Składając zamówienie konsultantki były tak jakby "obnażone" z tego ile wydają na kosmetyki, bo oprócz ich ja będę to wiedziała. Kupując w drogerii krem za 200zł są właściwie anonimowe bo sprzedawczyni ich nie zna. Niestety tak to działało. Było jednak kilka pozycji w ofercie Oriflame, które nie miały sobie równych w relacji cena/jakość, były to chociażby perfumy.


Co ja tak naprawdę robiłam przez rok jako konsultantka?

Naprawdę ochoczo i z entuzjazmem podeszłam do pracy jako konsultantka, ale oczywiście robilam to po pracy etatowej czyli spotkania organizowałam w godzinach 17-20. Oczywiście spisałam wszystkie swoje kontakty i zapraszałam na spotkania.  Nie wiem czemu , ale koleżanki nie reagowały z entuzjazmem. Może bywały na takich spotkaniach i były już zmęczone tym. Czasem czułam, że  godzą się przyjść tylko żeby mi nie zrobić przykrości ale nie zamierzają nic kupować i tym bardziej się zapisywać do klubu Oriflame.
Na spotkaniu było miło, badałyśmy sobie skórę, robiły maseczki i rozmawiałyśmy. Spotkanie prowadzone przez moja sponsorkę było fajne, ale statystyki mnie zniechęcały. Zobaczyłam, że ciężko jest znaleźć kogoś do współpracy. No ale miałam się nie zrażać. Ciagle to "nie zrażać się" i zapraszać. Zdobywać kontakty i polecać. Organizować spotkania. Przy czym tak jak pisałam wcześniej spotkanie polegało na prezentacji kosmetyków Oriflame oraz zabiegu pielęgnacyjnym co do którego ja osobiście nie miałam predyspozycji zawodowych ani zainteresowań.
W okresie wiosenno letnim zaczęłyśmy organizować tzw. akcje prospektingowe w mojej miejscowości. Na początku miałam entuzjazm, ale poźniej okazało się, że nie łatwo jest podchodzić do śpieszących się ludzi i proponować prezentację. Czułam się jak intruz, gdyż na 10 kobiet 6 miało minę jakby chciało się przede mną  ukryć. Momentami myślałam co to za biznes do którego trzeba tak naganiać ludzi, z drugiej strony ma on tyle zalet a ludzie nie chcą tego docenić i poznać.
Nikt nie chciał skorzystać z mojej wiedzy, a mialam już naprawdę sporą wiedzę na temat. W wolnym czasie czytałam o składzie kosmetyków i o tym co działa na skórę co przenika przez nią a co chroni. Znałam na pamięć wiele składników. Wiedziałam jak pielęgnować skórę. Jakie składniki mogą uczulać., a które ewentualnie zapychaja mieszana cerę itp.
Oprócz tego dokształcam się w zakresie żywienia i  odchudzania. Jeździłam na szkolenia biznesowe, produktowe i motywacyjne, bo wiedziałam, że to ma swoją wartość. Na szkoleniach dostawałam energii i wiedzę. Wracałam do  mojej miejscowości. Planowałam organizowanie spotkań po pracy etatowej czyli po 16 i nic się znowu nie działo.
Stałam przed znanym dyskontem spożywczym i wspólnie z koleżanką, która przyjechała z miejscowości oddalonej o 35 km, rozdawałam pięknie wydrukowane zaproszenia na spotkania kosmetyczne. Po takiej akcji prospektingowej i zebraniu 40 telefonów okazywało się, że moje spotkanie kosmetyczne jest na ostatnim miejscu priorytetów zapraszanych Pań. Czułam się jakbym proponowała wizytę u dentysty a nie miłe spotkanie kosmetyczne. Potencjalne klientki zachowywały się tak jak to w istocie wygląda czyli od niechcenia reagowały na zaproszenie, wiedząc  że mają nieograniczony wybór kosmetyków i tak naprawdę to nie chce im się nigdzie chodzić z powodu „kremu do twarzy”.
To nie była wina kosmetyków ani moja że niedostatecznie radośnie, entuzjastycznie, miło i zachęcająco prezentowałam zaproszenie ale po prostu tego, że jest przesyt na rynku kosmetycznym i zaproszenie za spotkanie kosmetyczne nie było atrakcyjnym kąskiem dla tej grupy pań z którymi miałam do czynienia.
Jestem i byłam dość oszczędną osobą w temacie kosmetyków , stąd kupowanie od producenta mi odpowiadało, bo ceny za dobry kosmetyk były naprawdę niskie. Wadą w byciu konsultantką jest jednak to, że dokładamy same do zamówienia coś niezbyt potrzebnego tylko dlatego żeby osiągnąć 100 pkt lub uniknąć kosztów wysyłki.
Dlaczego w 2011 roku w końcu zrezygnowałam. Bo ilość czasu i zaangażowania miała się nijak do osiągniętych efektów. Bo tkwiłam w systemie pracy który mi nie odpowiadał czyli zabiegi pięlęgnacyjne.
Zrezygnowałam bo nie miałam kontaktu z osobami, które mogą zostać potencjalnymi klientkami. Wracając po 8 godzinach pracy, 2 godzinach dojazdu do pracy, odebraniu dziecka z przedszkola lub dziadków , zwyczajnie chciałam pobyć w domu z dzieckiem i poczytać książkę, ewentualnie potrenować. Nie widziałam dalszego celu w tym co robiłam. Gdyby ludzie reagowali z entuzjazmem na Oriflame to może nie zrezygnowałabym, ale to nie była przyjemna praca, ale męczące spotkania wedle schematu z wyuczonymi regułami prowadzenia typu: co odpowiedzieć na obiekcje klienta albo jak wywołać uczucie w klientce żeby poczuła, że kremy Oriflame są lepsze od Ziaji, Sorayi i AA.
Fakty są takie że nie są ani lepsze ani gorsze. To co decyduje o zakupie to czasem przypadek, czasem cena, miejsce zakupu, czasem specyficzne potrzeby (alergia itp.), to co akurat jest w promocji przy okazji zakupów spożywczych ot co.
Zrezygnowałam z  promowania Oriflame , bo mimo moich usilnych prób promowania ekologicznej serii EcoBeauty, nikogo nie obchodziło że żel ma w składzie ekologiczne składniki i jest produkowany zgodnie z ekologicznymi normami i ma certyfikaty. Żadna z kobiet nie chciała wydać 35zł za krem, mimo zapewnień, że są tam tylko ekoskładniki. Statystyki są porażające ale dla kobiet w moim otoczeniu liczy się to żeby czymś smarować twarz, najlepiej za 10zł góra 15 i żeby to nie śmierdziało i , żeby nie świecić się jak świnka po tym, szybko się wchłaniało i nie uczulało.
Nie mam takich statystyk, mogę mówić o swoich, ale czuję, że w Oriflame większość zakupów to zakupy konsultantek, rzadko są to zakupy klientek.
Sama idea i sposób działania mlm nie jest zły, moim zdaniem ma więcej zalet od pracy na etat czy prowadzenia własnego biznesu, nie wymaga kapitału własnego jak przy własnej firmie czy franczyzie. Ciężko jest jednak znaleźć osobę która nie chce pracować na etacie. Ja na swojej drodze w Oriflame spotykałam kobiety, którym się nie wiele chciało. Może jest to domena małego miasteczka a może przypadek.
Do osiągania sukcesu w tym „zawodzie” z tego co zauważyłam, potrzebny jest określony czas. To tak samo jak z chodzeniem z „chłopakiem”. Można to po prostu „przechodzić”. Jeżeli ten spektakularny awans nie nastąpi to możliwe że nie starczy Ci już energii, mimo szkoleń i motywacji twoich dyrektorów itp.

Uzupełnienie 2017 r.
Potrzeba czegoś swojego nie dawałam mi przez lata spokoju, a zarabianie na blogu jeżeli się pisze raz na tydzień można między bajki włożyć. Dlaczego więc zdecydowałam sie po raz kolejny na współpracę mlm przeczytasz tu.



12 komentarzy:

  1. Trafiłam na tę notkę, gdyż akurat szukałam czegoś co by mnie przekonało do zostania konsultantką Marizy.
    I po tej notce stwierdziłam, że sensu to raczej nie ma, co więcej sama na przesyłkę wydam niż coś zarobie..

    Co do Oriflame - dla mnie kosmetyki są przeciętne. Kremy mi nie pasują, szampony już lepiej. Kolorówką, którą zakupiłam też leży, niestety. W sumie, czasem coś zamówię, gdyż szwagierka jest konsultantką. A tak na prawde to wszystko leży, bo jest nieodpowiednie dla mnie.. eh.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szukam właśnie informacji na temat zostania konsultantką Orifflame. Dzisiaj mam spotkanie z takową panią jednak z tego co czytam, coraz bardziej się zniechęcam. Poza tym moja siotra ma kolezankę która jest konsultanką Avon i również zaczyna jej się średnio to podobać. Miałam kontakt z tą panią przez sms, która mówiła mi, że na początku cytuję: "na początku wynagrodzenie to koło paru stówek, a później to wiadomo więcej". Wszędzie pisze, że wcale nie jest to "kilka stówek" tylko "kilka dyszek". nie mam pojęcia komu mam wierzyć, bo wiadomo, że wynagrodzenie to dla mnie rzecz najważniejsz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,proszę wziąć jeszcze pod uwagę inną firmę ,a mianowicie FMGROUP.Zarabia się do 43% od każdego produktu ,bez względu na ilość . Nie ma żadnych limitów ani planów sprzedaży miesięcznej,ani Liderek/ na które pracuje się w avonie/,. .W tej branży nie tylko wybor firmy jest istotny ale także wybór osoby wprowadzającej .W FMGROUP jest to sponsor . Ma on dbać i pomagać osobom które wprowadził ,aby te osoby mogły budować swoje struktury za co firma DODAKOWO wynagradza,. Bardzo proszę o kontakt ,odpowiem na wszystkie pytania n.plawnicka@poczta.onet.pl pozdrawiam nina pławnicka

      Usuń
  3. Zgadzam się z tym co napisałaś, ale nie do końca. Praca konsultantki może być cudowna!!! Można zarabiać całkiem dobre pieniądze, ale nie na początku i nie nic nie robiąc. Czasami widzę takie ogłoszenie "zapisz się do firmy X a dostaniesz prezenty, gratisy, będą darmowe szkolenia, konkursy. wystarczy, że się zapiszesz i będziesz milionerem" - to rzeczywiście bzdury. Moim zdaniem po pierwsze trafiłaś na kiepską firmę. Oriflame to firma, której bardzo dużo osób nie lubi, nie wiem dlaczego, ale tak jest, ale to jest fakt, a do tego kosmetyki są zbyt drogie dla przeciętnej Kowalskiej. Nastolatki nie chcą słyszeć o Oriflame uważają, że to dla "starych bab", a "stare baby" nie kupują, bo już kiedyś kupowały i nic specjalnego te kosmetyki a drogie. Kiedyś byłam konsultantką Oriflame i wiem co piszę. Po drugie to co opisujesz to w większości działania ukierunkowane na budowanie grupy sprzedażowej, nie na samą sprzedaż. Obecnie jestem konsultantką Marizy i bardzo to sobie chwalę. Firma ma fajne produkty w niskiej cenie, jest mało znana i to jest niezaprzeczalny atut, bo właściwie nie ma konkurencji. W tej chwili zarabiam niewiele we wrześniu zarobiłam prawie 200 zł (jestem konsultantką 4 miesiące), ale to łatwe pieniądze, bo ja po prostu rozdaję katalogi koleżankom, proszę aby pokazywały swoim koleżankom i zamówienia spływają, raz mniejsze raz większe, ale zawsze są. W pierwszym miesiącu jak zostałam konsultantką zarobiłam 60 zł, potem z miesiąca na miesiąc miałam coraz więcej. Buduję też grupę sprzedażową i tu jest ciężej ludzie są słabo zainteresowani lub wcale dokładnie tak jak to opisujesz, ale sama sprzedaż jest bardzo przyjemna, bo kosmetyki tej firmy sprzedają się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. . Ja jestem w fm group,Zapisałam się w zeszłym roku ponieważ chciałam trochę przyoszczędzić na kosmetykach i chemii do domu.Osoba poznana na forum dała mi namiar na fm.Zapoznałam się z ofertą -bo katalogi są na stronie. Potem poprosiłam o dodatkowe informacje i......postanowiłam się zapisać.Dostałam od tej osoby jej numer sponsora i zaczęłam kupować tylko to co mnie interesowało .I tak w moim domu zaczęło się pojawiać coraz to więcej produktów fm .Moi znajomi widząc np. mydło do mycia rąk w toalecie ,czy inne produkty z fm interesowali się tym .MOJA SPONSORKA pomogła mi wtedy zrobić pierwsza prezentację .Teraz mam już swoja stukturę .Sama jestem Sponsorem i pomagam osobom zrozumieć zasady MLM i pomagam robic prezentacje ,żeby robiły swoje struktury.. ALE NIC NA SIŁE..Najpierw trzeba zacząć od siebie,a dochody pojwią się za jakiś czas.Nikt nie zarabia wielkich pieniędzy na początku.Moim zdaniem trzeba zaryzykować - bo kto nie ryzykuje ten nie ma. JEŻELI KTOŚ ma jakies pytania to ja chętnie odpowiem.
    mój e-mail to n.plawnicka@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, odświeżam temat, gdyż chciałabym pokazać, jak to było ze mną. Gdybym nie wiedziała "z czym się to je" to zapewne zamknęła bym tą stronę i nie zastanawiała się nad tym. Ja zostałam namówiona na zostanie konsultantką od dziewczyny z ulicy, w czasach gdy wpisowe kosztowało 20zł. Na początku było wszystko pięknie, ale jak myślicie, że bez nawet minimalnego wysiłku uda wam się zarobić fajne pieniądze to się mylicie. Owszem jeśli kupujecie kosmetyki i chcecie mieć fajne zniżki od samego początku na nie, to jasna sprawa że się opłaca. Nikt nie zmusza do kupowania kosmetyków co katalog, a konto jest ważne cały rok. Jednak będąc studentką chciałam nie wydawać pieniędzy na kosmetyki a je kupować. I po pewnym czasie tak się stało. Co miesiąc miałam 200-300 zł które przeznaczałam na kosmetyki.

    Było tak dosyć długo, kiedy jednak po studiach miałam problemy z pracą, od jednej do drugiej za śmieszne pieniądze i wyzysk, to postanowiłam zupełnie inaczej podejść do tematu kosmetyków, na których to zarabiałam już od 8lat. Obecnie to jest moje jedyne źródło dochodu. Możliwości są niemal nie ograniczone, a z uśmiechem na ustach idę codziennie do pracy spotykać się z moimi konsultantkami, które prowadzę i pokazuje jak realizować cele, które sobie stawiają. Oriflame daje takie możliwości. [url="http://annagalant.blogspot.com/p/rejestracja-do-oriflame.html"]Jak zostać konsultantką?[/url] nic prostszego. Kliknij w poprzedni link i zarejestruj się do mojej grupy, a służę pomocą w każdej chwili i na każde pytanie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja tez odświeżę temat, bo powiem jak to wygląda u mnie. Rzeczywiście godzinka dziennie i ogromne zarobki to bujda. Ale jako dodatkowa praca to jak najbardziej się nadaje ;) Tylko najlepiej angażować się w więcej niż jedną firmę. Bo to wtedy daje większą szansę na sukces. Ale im więcej projektów, tym więcej czasu. Mi się udało i w kosmetykach odniosłam sukces, dużo znajomych u mnie zamawia, znajomi znajomych i namówiłam kilka konsultantek. Więc całkiem ładnie mi to idzie. Teraz zaangażowałam się z nowy projekt MoneySaveApp. Coś nowego, coś świeżego. Wygląda bardzo fajnie. I nie ma tak zapchanego rynku jak w przypadku firm kosmetycznych. A, że doświadczenie już jakieś mam to liczę na ponowny sukces ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Również potwierdzam, że aby zarobić 200-300 zł to też trzeba się troszeczkę przyłożyć. Ja zdecydowałam się na Betterware. Głównie dlatego, że nie byłam zainteresowana kosmetykami tylko asortymentem codziennego użytku. I w moim przypadku jest to strzał w 10.
    Aczkolwiek przyznam, że mam również Klientki, które są zainteresowane kupnem tylko produktów z wyższych półek. Także warto spotykać Klientki typu "sąsiadka ma, to ja też muszę mieć, ale droższe" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Praca z Oriflame czy inną firmą może być dla każdego. Najważniejsze jest tylko wyznaczenie sobie celu. Jeżeli chcemy dorobić sobie tylko parę groszy i zdobyć tańsze kosmetyki to nie musimy się bardzo wysilać.
    Jeżeli chcemy zrobić z tego biznesu swój jedyny dochód to musimy potraktować to jak pracę na pełen etat.
    Ja nie skupiam się na szukaniu nowych Konsultantek a na szukaniu Klientek, które się zarejestrują by kupować taniej.
    www.zakupyzoriflame.blogspot.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. ile osób tyle opinii ;-) Ja osobiście zapisałam się do Oriflame w liceum, potem nie zamawiałam przez kilka miesięcy i wróciłam do firmy ponownie - zaczęłam zapisywać osoby do Oriflame - co nie jest męczące, trudne i głupie jak niektórzy sądzą. Odnalazłam się i nie jestem jakoś wybitnie uzdolniona - po prostu systematycznie przedstawiam ofertę firmy, (inni pracują w banku, aptece, sklepie) a ja pracuję z kosmetykami. Mało tego teraz mam kilkumiesięczną córkę i pracuje razem z nią!!! Katalog przeglądamy razem (trudno ze go pogniecie - ma niesamowitą radość;-) dobijanie punktów? (brakuje 5 PP = to około 15 zł) hm.... jeżeli mam zdobyć prostownicę Zelmera, suszarkę Remingtona albo sokowirówkę to wybaczcie ale się to OPŁACA! Wszystkich zainteresowanych współpracą zapraszam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem konsultantka Oriflame. Na początku zarabialam 100-200 zl. Mysle, ze kazdy jest w stanie tyle zarobic bez wiekszego wysilku. Wystarczy zebrac zamowienia od znajomych. Co katalog jest cos takiego jak Oferta dla Biznesu. Czyli produkty, na ktorych zarabia sie najwięcej. Dobrze zaplanowany katalog to zarobek nawet do 600 zl przy 10 klientkach. A nawet wiecej ;) Moim zdaniem opłaca się zostać Konsultantką. Trzeba tylko podchodzić do calej sprawy z głową.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

W poszukiwaniu Natury by Magda. Obsługiwane przez usługę Blogger.